Krótka odpowiedź

Jak prowadzić kontrolę faktur zakupowych i wyłapać ciche podwyżki cen? Z własnych faktur. Ta sama pozycja u tego samego dostawcy, zestawiona miesiąc do miesiąca, pokazuje podwyżkę, zanim zauważy ją ktokolwiek w firmie — bo pojedyncza faktura wygląda normalnie, a zmianę widać dopiero w szeregu. Warunkiem jest rozpoznanie, że to nadal ta sama pozycja, mimo że nazwa handlowa się zmieniła.

Kupujecie od tego dostawcy od lat. Ceny nigdy nie skoczyły — rosły po kilka procent, przy okazji zmiany opakowania albo nowego indeksu towaru.

Nikt tego nie zakwestionował, bo każda pojedyncza faktura wyglądała normalnie. Po dwóch latach ta sama pozycja kosztuje wyraźnie więcej i nikt nie umie powiedzieć, kiedy się to stało.

Ta sama pozycja rosnąca w czasie
Między sąsiednimi fakturami różnica jest niewidoczna. Widać ją dopiero na całym szeregu.

Dlaczego nikt tego nie widzi

Pojedyncza faktura nie budzi podejrzeń
Jedna faktura nie mówi nic. I dlatego nikt jej nie kwestionuje.

Decyzję o zakupie podejmuje ktoś inny niż ten, kto ogląda koszty. Kierownik zamawia to, co zamawiał zawsze, i nie porównuje ceny z tą sprzed pół roku, bo nie ma jej pod ręką. Właściciel widzi sumy, nie pozycje.

Do tego podwyżka rzadko przychodzi jako podwyżka. Przychodzi jako nowy indeks, zmienione opakowanie, inna gramatura. Formalnie to inny towar, więc nie ma czego porównać — chyba że ktoś świadomie połączy jedno z drugim.

Co trzeba mieć, żeby w ogóle porównać

Trend ceny widoczny na szeregu faktur
Ten sam towar, ten sam dostawca, dwanaście miesięcy.

Pozycje muszą być rozpoznane jako te same mimo różnych nazw. To jest sedno całej operacji i jednocześnie jej najtrudniejsza część — bez tego porównujemy szum.

Potem potrzebna jest historia. Trzy miesiące nie pokażą trendu, bo mieszczą się w wahaniach. Sensowne wnioski zaczynają się mniej więcej od roku, a przy zakupach sezonowych — od dwóch, żeby porównywać sezon do sezonu, a nie zimę do lata.

Zero to nie brak — najczęstsza pułapka

Pozycja skorygowana do zera nie znaczy „nie kupowaliśmy”. Znaczy „kupiliśmy i skorygowano”. Systemy raportujące, które traktują zero jak brak danych, pokazują w takim miesiącu spadek, którego nie było.

Ta sama pułapka dotyczy cen minimalnych i procentowych zmian: cena, która w jednym miesiącu wynosi zero, potrafi wygenerować w raporcie zmianę o nieskończoność. Przy porównaniach trzeba wprost odpowiedzieć, czy zero jest możliwe i co znaczy.

Sygnał ma być rzadki

Sygnał przy przekroczeniu progu
Sygnał ma być rzadki. Alarm, który dzwoni zawsze, przestaje cokolwiek znaczyć.

Alarm przy każdej zmianie ceny zamienia się w szum w ciągu dwóch tygodni i przestaje być czytany. Próg powinien być ustawiony tak, żeby sygnał pojawiał się kilka razy w roku i za każdym razem oznaczał rozmowę z dostawcą.

Najlepiej działa zestawienie miesięczne z kilkoma pozycjami do sprawdzenia, a nie powiadomienie w czasie rzeczywistym. Decyzja o cenie i tak nie jest pilna — jest ważna.

Od czego zacząć, mając same faktury

Pierwszy krok nie wymaga żadnego narzędzia: wybierz pięć pozycji, które kupujesz najczęściej, i zestaw ich ceny z ostatniego roku. Jeśli różnica przekracza to, co pamiętasz z rozmów z dostawcą — masz odpowiedź i nie potrzebujesz nic więcej.

Dopiero gdy pozycji jest kilkaset i zmieniają nazwy, ręczne zestawienie przestaje wystarczać. Wtedy potrzebne jest powiązanie pozycji ze sobą i to jest właściwa robota do zautomatyzowania.

Co zwykle wychodzi przy pierwszym przeglądzie

  • pozycje kupowane od dwóch dostawców naraz, po różnych cenach
  • dostawcy, u których zostaliśmy z przyzwyczajenia, choć oferta rynku się zmieniła
  • zakupy jednorazowe, które po cichu stały się stałym kosztem
  • pozycje, których cena rośnie szybciej niż inflacja i nikt tego nie zauważył

Żadna z tych rzeczy nie wymaga podejrzeń wobec dostawcy. Wystarczy, że nikt nie patrzył.

W jakiej formie to dostawać

Zestawienie miesięczne

Kilka pozycji, przy których cena odbiegła od historii. Forma, która najczęściej się broni, bo trafia w rytm rozmów z dostawcami.

Sygnał po przekroczeniu progu

Wiadomość, gdy zmiana przekroczy ustaloną granicę. Sensowne przy pozycjach o dużym udziale w kosztach, gdzie kilka procent to realne pieniądze.

Przegląd na żądanie

Zestawienie przed negocjacjami albo przed przedłużeniem umowy — wtedy, gdy jest komu je przeczytać.

Co się zmienia w praktyce

Rozmowa z dostawcą przestaje być wrażeniem, a staje się konkretem: ta pozycja, ten okres, taka zmiana. To zwykle wystarczy, żeby cena wróciła — nie dlatego, że ktoś działał w złej wierze, tylko dlatego, że nikt nie patrzył.

Widać też coś, czego nikt nie szukał: pozycje kupowane od dwóch dostawców naraz po różnych cenach, i dostawców, u których zostaliśmy z przyzwyczajenia.

Dla jakich firm to ma sens

Firmy z powtarzalnymi zakupami u stałych dostawców — produkcja, montaż, handel, gastronomia. Wszędzie tam, gdzie ten sam towar kupuje się co miesiąc.

Nie ma sensu przy zakupach jednorazowych i projektowych, gdzie nic się nie powtarza, więc nie ma czego porównywać.

Czego to nie załatwi

  • Nie porówna Cię z rynkiem. Porównuje z Twoją własną historią. To odpowiedź na pytanie „czy płacę więcej niż wcześniej”, nie „czy płacę więcej niż inni”.
  • Nie rozpozna pozycji, która za każdym razem nazywa się inaczej i nie ma żadnego stałego identyfikatora.
  • Nie zastąpi negocjacji. Daje argument, nie wynik.
  • Nie działa bez historii. Na trzech miesiącach nie da się odróżnić trendu od wahania.

Najczęstsze pytania

Ile miesięcy historii trzeba mieć?

Sensownie od roku. Przy zakupach sezonowych lepiej dwa lata, żeby porównywać sezon do sezonu.

Co, gdy dostawca zmienia nazwy pozycji?

To najczęstszy przypadek i właśnie on wymaga pracy: pozycje trzeba powiązać ze sobą mimo różnych nazw. Bez tego porównanie nie ma sensu.

Czy to działa przy usługach?

Tak, o ile usługa jest powtarzalna i rozliczana w podobnych jednostkach. Przy usługach wycenianych za każdym razem indywidualnie — nie.

Czy porówna nas z cenami rynkowymi?

Nie. Do tego potrzebne są dane spoza firmy, a my pracujemy na Twoich fakturach.

Uporządkowany obraz zakupów
Zrobiliśmy to

Analiza faktur — co z nich wynika

Faktury kosztowe zamienione w obraz tego, u kogo i na co realnie schodzą pieniądze.

Jeśli nie wiesz, czy płacisz dziś tyle co rok temu

Odpowiedź siedzi w Twoich fakturach — trzeba je tylko ustawić obok siebie. Szerzej: automatyzacja procesów.

Umów bezpłatną rozmowę