Krótka odpowiedź

Kontrolą postawioną przed księgowaniem, nie po. Przypisanie do spółki da się sprawdzić automatycznie w momencie, w którym dokument wchodzi — po nabywcy z faktury, po dostawcy typowym dla danej spółki i po projekcie, którego dotyczy. Błąd wyłapany wtedy kosztuje sekundę; ten sam błąd znaleziony po pół roku kosztuje korektę i rozmowę z księgową.

Grupa ma kilka spółek: operacyjną, celową do projektu, jeszcze jedną od nieruchomości. Faktury wpadają do jednego obiegu i większość trafia tam, gdzie powinna.

Raz na jakiś czas któraś ląduje nie tam. Wychodzi to przy zamknięciu roku, gdy ktoś pyta, dlaczego spółka bez działalności ma koszty materiałów.

Koszt skierowany do niewłaściwej spółki
Błąd jest cichy i geometrycznie czysty — nic się nie psuje, tylko trafia obok.

Skąd się to bierze

Dwie bardzo podobne spółki w grupie
Spółki w jednej grupie bywają do siebie łudząco podobne.

Spółki w jednej grupie są do siebie podobne z założenia: podobna nazwa, ten sam adres, często ci sami dostawcy. Osoba wprowadzająca dokument wybiera z listy, na której dwie pozycje różnią się jednym słowem.

Do tego dochodzi rytm pracy. Przy kilkuset dokumentach miesięcznie wybór spółki jest czynnością automatyczną, wykonywaną setny raz — a właśnie takie czynności psują się najciszej.

Dlaczego wychodzi to tak późno

Błąd znaleziony po miesiącach
Znaleziony po pół roku kosztuje wielokrotnie więcej niż zatrzymany od razu.

Bo nic się nie psuje. Dokument jest poprawny, kwoty się zgadzają, VAT się rozlicza. Jedyne, co jest nie tak, to przypisanie — a tego nie sprawdza żaden mechanizm księgowy, bo z jego punktu widzenia wszystko jest w porządku.

Sygnał pojawia się dopiero w zestawieniu rocznym albo przy pytaniu o rentowność projektu. Wtedy trzeba cofnąć się przez kilka miesięcy dokumentów i to jest praca, której nikt nie planował.

Gdzie postawić kontrolę

Kontrola postawiona przed księgowaniem
Kontrola przed bramką kosztuje sekundę. Za bramką — korektę.

Nabywca z faktury

Najmocniejszy sygnał i najczęściej ignorowany. Faktura zawiera dane nabywcy — jeśli nie zgadzają się ze spółką, do której dokument jest przypisywany, coś jest nie tak. To jest kontrola, która nie wymaga żadnej wiedzy o firmie.

Profil dostawcy

Dostawca, który przez dwa lata sprzedawał wyłącznie jednej spółce, nagle wystawia fakturę innej. Nie musi to być błąd, ale zasługuje na potwierdzenie.

Projekt albo zamówienie

Jeśli dokument dotyczy projektu prowadzonego przez konkretną spółkę, przypisanie do innej jest sprzecznością samą w sobie.

Kontrola ma zatrzymywać, nie raportować

Raport rozbieżności czytany raz w miesiącu jest lepszy niż nic, ale zdecydowanie gorszy od zatrzymania dokumentu w momencie wprowadzania. Różnica jest taka jak między korektą a poprawką.

Jednocześnie kontrola nie może blokować pracy. Jeśli zatrzymuje co dziesiąty dokument, zostanie wyłączona w ciągu tygodnia. Powinna odzywać się rzadko i mieć rację — a to znaczy, że musi opierać się na twardych sygnałach, nie na podejrzeniach.

Gdzie to wpiąć

Przy wprowadzaniu dokumentu

Sprawdzenie w momencie, w którym ktoś wybiera spółkę. Najskuteczniejsze, bo poprawka kosztuje jedno kliknięcie.

Przed zaksięgowaniem

Kontrola na wsadzie do księgowania — łapie też dokumenty wchodzące automatycznie, których nikt nie wybierał ręcznie.

Przegląd okresowy

Zestawienie rozbieżności raz w tygodniu. Ostatnia linia obrony, sensowna jako uzupełnienie, nie jako jedyny mechanizm.

Co się zmienia w praktyce

Znika kategoria błędu, której nikt nie szukał, bo nic jej nie sygnalizowało. Zamknięcie roku przestaje być momentem odkrywania niespodzianek sprzed miesięcy.

Przy grupie kilkunastu spółek zmienia się też zaufanie do raportów: dopóki przypisanie bywa przypadkowe, każde zestawienie per spółka jest tylko przybliżeniem.

Dla jakich firm to ma sens

Grupy kapitałowe, deweloperzy prowadzący spółki celowe, firmy rodzinne z kilkoma podmiotami, biura rachunkowe obsługujące powiązane spółki.

Nie ma sensu przy jednym podmiocie — wtedy nie ma czego pomylić.

Czego to nie załatwi

  • Nie rozstrzygnie, do której spółki koszt należy merytorycznie. To decyzja właściciela i księgowej; kontrola wyłapuje sprzeczności, nie ustala prawdy.
  • Nie zadziała, gdy dokument nie ma danych nabywcy. Przy paragonach kontrola opiera się wyłącznie na profilu dostawcy i projekcie.
  • Nie cofnie tego, co już zaksięgowano. Poprawki historyczne to osobna robota.
  • Nie zastąpi porządku w liście spółek. Jeśli nazwy są mylące, warto zacząć od ich uporządkowania.

Najczęstsze pytania

Co, jeśli spółki mają wspólnych dostawców?

Wtedy sygnał z profilu dostawcy jest słabszy i decyduje nabywca z faktury oraz projekt. Kontrola opiera się na kilku sygnałach właśnie po to, żeby jeden słaby nie przesądzał.

Czy to zatrzyma pracę księgowej?

Nie powinno. Kontrola ma odzywać się rzadko; jeśli zatrzymuje co dziesiąty dokument, jest źle ustawiona i zostanie wyłączona.

Co z fakturami wchodzącymi automatycznie?

Tam kontrola jest jeszcze ważniejsza, bo nikt ich nie ogląda. Wpina się ją przed zaksięgowaniem, nie przy wprowadzaniu.

Czy da się to zrobić bez zmiany programu księgowego?

Tak. Kontrola działa na danych dokumentu przed zapisem albo na wsadzie do importu — nie wymaga ingerencji w księgowość.

Uporządkowane koszty w grupie spółek
Zrobiliśmy to

Analityka kosztowa na fakturach z KSeF

Koszty przypisane do właściwych podmiotów i projektów, z kontrolą przed księgowaniem.

Jeśli prowadzisz kilka spółek

Warto sprawdzić, ile dokumentów z ostatniego kwartału ma nabywcę niezgodnego z przypisaniem. Ta liczba zwykle zaskakuje. Szerzej: automatyzacja procesów.

Umów bezpłatną rozmowę
Powiązane